Arek Ziemba

Arek ZiembaArek Ziemba- wyzwania na trudnej wyprawie traktuję na równi z fascynującym byciem tatą domatorem. Żadne z tych dwóch zajęć nie jest ani lepsze, ani gorsze. Nie jest tak, że tęsknię za kolejną wyprawą. Nie nudzę się w Szczecinie, nie odczuwam jakiejś monotonii. Zresztą i tak przygotowania do wyjazdu zaczynają się na pół roku przed imprezą i przenoszą człowieka w „tamto miejsce”. Drugi dom to w moim przypadku Madagaskar. Zafascynował mnie nim za sprawą swych fotografii i opowieści Fiedler. Wcześnie przeczytałem „Gorącą wieś Ambinanitelo”, moją pierwszą książkę podróżniczo- etnograficzną. Rzeczywistość jest na Czerwonej Wyspie zbliżona do tej z książki. Jest tam… inaczej niż wszędzie. To miejsce należy do ostatnich, których nie pokonała globalizacja. Jedna z wypraw zorganizowanych przeze mnie na Madagaskar została wyróżniona na prestiżowym festiwalu Kolosy (wraz ze Z. Sasem i P. Sudołem).

Poza Madagaskarem interesuje mnie także Ameryka Łacińska. Kilka lat temu w cztery tygodnie przejechałem z Kostaryki do Meksyku chudnąc przy tym kilkanaście kilogramów. Nie tylko na Madagaskar, ale też do Ameryki, pilotuję organizowane przeze mnie autorskie wyprawy. Frapują mnie języki, tych obcych znam sześć. Aktualnie niespecjalnie fascynują mnie wyjazdy tam, gdzie nie znam miejscowego języka. Wtedy brakuje mi czegoś ważnego. Interakcji, wątku etnograficznego, jakichś osobliwych chwil i sytuacji. Swoją drogą, głośnym tematem jest ostatnio bezpieczeństwo w podróży. Za najlepszą polisę uważam znajomość realiów i miejscowego języka. Lepszej ochrony nigdy nie było, nie ma i nie będzie.

Z wykształcenia jestem nauczycielem języka niemieckiego, robię w wyprawach. Robię też inne rzeczy, pod warunkiem, że są moją pasją i nie robią krzywdy bliźnim. Powodzeniem cieszą się moje pokazy slajdów w stylu „one-man show”. Gdzie pojadę, tam wygrywam, niedawno na przykład na 3-ech Żywiołach. Przywiozłem stamtąd Nagrodę Publiczności za najlepszą prezentację. Gdy jestem tylko ja, wtedy ogłaszam remis. Prowadzę warsztaty fotograficzne, ostatnio np w Kenii. Moje fotografie i teksty publikuję w czasopismach. Dla Pascala popełniłem niedawno obszerny rozdział książki „Pojechane podróże”. Moja samodzielna pozycja o Madagaskarze jest w przygotowaniu. Zamierzam zakończyć tą książkę przed Dzikim Madagaskarem. Na nadchodzącej wyprawie dostaniemy w skórę jak nigdy dotąd. O tym trzeba będzie napisać osobno, najlepiej zimą.

Zbigniew Sas (ekipa)

Comments are closed.