Malgasze

To może lepiej nie budować szpitala, ale zrobić tournee? Na przykład zorganizować przemarsz okulisty po wioskach. A od czego wtedy trzeba zacząć? Od tego samego co poprzednio, czyli od pozwolenia ministerstwa na prowadzenie praktyki lekarskiej. Każda wioska przynależy terytorialnie do jakiejś izby lekarskiej, chociażby wirtualnie. Lekarstwa obłożone są wysokim cłem i jakimiś tajemniczymi opłatami. Nie jest ważne, że nikogo z wioski nie stać na małą rolkę bandażu, bo kosztuje więcej niż dobra dniówka! Lekarz- białas jest potencjalnym szkodnikiem, bo rozda leki za darmo lub sprzeda je za symboliczną cenę.

Suma sumarum jestem zdania, że pomijając jakiekolwiek kwestie światopoglądowe, najlepszą robotę robią tutaj misjonarze. Znają realia i wiedzą jak w nich funkcjonować. Jeżeli coś robią, to zastanawiają się, jaki będzie tego efekt, bo nie przyjechali tu na miesiąc, ale na lata. Jednym z ich celów jest trwałe poprawienie egzystencji ludzi, co możliwe jest tylko wtedy, gdy się tych ludzi zaktywizuje. Jest to oczywiście piekielnie trudne.

dziecko z ubogiej wioski Madagaskar

Czasy rozdawnictwa już się skończyły, rozdawnictwo donikąd nie prowadzi. Jeżeli coś daje się za darmo, to nikt tego nie szanuje. Też tak mam, jeżeli ktoś na mieście wciśnie mi w ręce coś za darmo, to położę to na stole, a za dwa dni staram się tego pozbyć. Moje osobiste zdanie jest takie, że świetnie sprawdzają się projekty edukacyjne, oczywiście dobrze przemyślane. Zanim się kogoś zacznie uczyć, trzeba wiedzieć, czy jego fach będzie przydatny. Nie ma sensu uczyć w buszu o molekułach, ale już na przykład szkoła stolarstwa potrafi być strzałem w dziesiątkę. Podałem oczywiście przykład projektu z wielkim budżetem. Szkoła zawodu z warsztatem w żadnym miejscu na świecie nie powstanie za darmo.

Jeden sukces trzeba Madagaskarowi przypisać. Biorąc pod uwagę miejscowe realia, dużo ludzi „w buszu” potrafi czytać i pisać. Nawet w szkołach wyglądających jak szopy, uczy się tutaj lepiej czy gorzej, ale uczy się czytania i pisania. Absolwent takiej a la szkółki nie zostanie naukowcem, ale coś przeczyta i coś napisze. Nawet w buszu osoba, która nie potrafi czytać i pisać jest zwyczajnie upośledzona. Sytuacja z życia wzięta: ktoś przychodzi do wioski z grupą ludzi idących w karawanie i skupuje od miejscowych ryż. Kto nie umie czytać i pisać i wszystko załatwia „na gębę”, może zostać łatwo oszukany.

Comments are closed.