Malgasze

A jak na przykład wysłać w buszu list, gdy nie umie się czytać ani pisać? Niemożliwe. A gdy się to umie, można napisać na skrawku papieru ważną wiadomość i nadać do adresata. Adres? Pan taki a taki, wioska taka a taka. Wiadomość trzeba dać komuś, kto idzie w prawidłowym kierunku i powiedzieć, że ma to zostawić w chacie u starszyzny wioski. Taka poczta działa! Wiem, bo sam z niej korzystam. Gdy chcę przekazać Toto, że chcę z nim iść do buszu, to dzwonię do znajomego. Znajomy mieszka nad oceanem, a Toto jakieś 50 kilometrów od wybrzeża, oczywiście nie znają się. Na wybrzeżu jest zasięg telefonii komórkowej. Mówię znajomemu przez telefon o co chodzi, potem treść wiadomości dla Toto wysyłam na wybrzeże SMS-em. Jeszcze pytam przez telefon, czy SMS doszedł, czy znajomy napisał treść na kartce i podał komuś, kto idzie na zachód. Wtedy słyszę: taaak, już poszło! Rzeczywiście, gdy przychodzę do buszu, mój przewodnik jest gotowy i możemy od razu, bez straty czasu, ruszać w drogę.

wyprawa wędrówka Madagaskar

Jest na Madagaskarze dużo interesujących projektów, profesjonalnie przygotowanych przez m. in. misjonarzy. Jeżeli kogoś to zainteresuje, możemy o tych projektach niezobowiązująco opowiedzieć. Nie są to nasze pomysły, ale pomysły profesjonalistów. Żeby pomagać, a nie szkodzić, trzeba się na tym zwyczajnie znać.

Jak wspomniałem powyżej, nie chodzi tu o rozdawnictwo. Jeden z moich znajomych rozprowadzał w zeszłym roku wśród rodziców wyprawki do szkoły. Mądre było to, że rodzice musieli partycypować w części kosztów. Udział własny w kosztach wyprawki to było 200 ariary od dziecka. W przeliczeniu około 25 groszy. Czy to dużo, czy mało, to już inna historia, zresztą najmniej w tym wszystkim ważna.

Mamy na oku paru bardzo zdolnych ancymonów na Madagaskarze, jeżeli ktoś by miał ambicje ich jakoś wesprzeć, to chętnie możemy was skojarzyć.

Emil to dorosły chłopak, ojciec nie żyje, matka prowadzi mały „bar z zupą”. Emil ma kilkoro rodzeństwa. Bratu Emila się powiodło, bo dostał pracę w wojsku. Wszyscy w rodzinie są bardzo ułożeni, na wysokim poziomie intelektualnym, pracowici. Pomimo, że nie skończyli wielkich szkół. Emil mieszka w małym miasteczku i nie ma szans na znalezienie tam kiedykolwiek żadnej rozsądnej pracy. W małym miasteczku nie ma żadnych prac poza pracami fizycznymi typu tragarz- woźnica. Taka praca oznaczałaby dla niego całkowitą degradację umysłową. Emil na pewno by sobie poradził, ale musiałby się czegoś nauczyć, na przykład angielskiego albo francuskiego, do tego zrobić prawo jazdy. Sam, z książki nie nauczy się tego, bo szkoła nie przygotowała go do samodzielnej nauki tak obszernego materiału.

oddział policji Madagaskar

Comments are closed.