Malgasze

Doskonały pomysł to też z pewnością pomoc finansowa dla dwóch rodzin, które zajęły się bliźniaczkami. Dziewczynki trzeba ubrać i nakarmić. Nie jesteśmy organizacją charytatywną, ale wiemy, kto z misjonarzy jest z nimi w kontakcie i wiemy o tym, że każda złotówka przeznaczona dla tych rodzin trafiłaby do nich i nigdzie indziej.

Notabene, ważna rzecz, o której wiemy z pierwszej ręki. Wspomnieliśmy o adopcji na odległość, czyli o wsparciu edukacyjnym dzieci. Koszt nauki w dobrej państwowej szkole to wydatek rzędu nawet 100-200 złotych miesięcznie. Na Madagaskarze są to astronomiczne pieniądze. Skąd ta suma? Zeszyty, mundurek, kilka książek, które są tu horrendalnie drogie etc.

Nie jest tak, że z datków wspierane są dzieci „jak leci”. Wspierani są ci zdolni, ewentualnie ci mniej zdolni, ale nieprzeciętnie ambitni. Gdy któreś z dzieci ewidentnie przestaje się uczyć, wypada z programu. Prowadzący program musi wtedy wysłuchać parę cierpkich słów ze strony rodzica, ale nie ma rady. Panuje zasada, że dziecko, które nie chce się uczyć, nie może blokować dostępu do nauki innemu dziecku, które mą więcej chęci.

Dla młodych ludzi, którzy skończyli szkołę i mieszkają „pod prądem”, wielkim wsparciem byłby komputer. Jakikolwiek używany, ale w pełni sprawny laptop. Jeżeli ktoś mieszka w miasteczku, gdzie chociaż czasowo włączany jest prąd, to mając komputer jest w stanie zrobić niesamowity krok naprzód.

tradycyjna zabawka Madagaskar Afryka

Comments are closed.